Jeden, jeden, dwa, dwa, jeeeee…
lipiec 18, 2008
Ja pierdolę kurwa. To przykre, że tak prostackimi słowami można wyrazić swoje uczucia. To może inaczej. Koncert był wspaniały. Majstersztyk. Cudowne przeżycie. Trwało to 1,5 godziny i było bosko. “W wielkim mieście” było rozciągnięte do granic możliwości. Bisy zachwycające. Wspaniały głos, wspaniałe melodie. Nie umiem tego napisać po ludzku. Cholera. Zapomniałam wspomnieć – byłam na koncercie Raz, Dwa, Trzy. To mi chyba dało ciut nadziei. Albo czegoś innego. Wiary w zwykłe “co ma być to będzie”.
jutro możemy być szczęśliwi
jutro możemy tacy być
jutro by mogło być w tej chwili
gdyby w ogóle mogło być
Jej. Jaki cudowny głos. Nie mogę się nasłuchać. Jestem pełna podziwu dla tego jakim mądrym człowiekiem jest Adam Nowak. A jego poczucie humoru… cudownie.
Pamiętam kiedy pierwszy raz ich usłyszałam. Jakiś koncert w telewizji, koszulka w paski… Ech, zakochałam się. Trafiają na listę moich ulubionych.
A jutro pewnie Dżem. A potem to fpistuuuu pojadę.
Prawda?
lipiec 13, 2008
Ostatnio miałam dużo pomysłów o czym napisać notkę. Dużo myśli zasłyszanych. Ale nic nie zanotowałam. Więc napiszę o tym co najbardziej utkwiło mi w pamięci.
Z serii czy wiesz, że… Położenie sie w pokoju obok i udawanie, że się śpi prowadzi do usłyszenia rzeczy, których normalnie byś nie usłyszał/a?
“On tu miał wszystko, wszyscy go lubili, wszędzie znali. Coś mu najwidoczniej odwaliło.”
Tak kurwa. Tylko co, KURWA?
I to na co tylko czekałam od samego początku…
“-Ja byłam zdziwiona, ze ona takie dobre oceny miała na koniec.
-No tak pozbierała się.
-Silna jest”
GÓWNO prawda. (à propos)
Usiłuję trwać w postanowieniu nie płakania. Czasem oczy sie pocą, ale szybko wycieram i nie beczę już histerycznie. Trzeba się wziać w garść. Kiedyś.
“A Beata?”
lipiec 9, 2008
(Cool Kids of Death – Uważaj)
Wmawiam sobie, że jesteś chujowa. I że mi nie zależy. Ale sam w to nie wierzę. I w sumie nie ma chyba potrzeby żeby pisać cos wiecej. Lubię mu patrzeć w oczy. Cholernie lubię. Ciagle pamietam dzień kiedy zapinałam mu na szyi łańcuszek. Wiem, ze to chore. Dwa lata moi mili, dwa lata. I chociaż wamawiam sobie, to po krótkim spotkaniu nie wierzę. Cóż. Nie będzie happy endu.
Czytam temat o pro-anie i wpierdalam ciastka z dżemem. To chore. Ciekawe czy w końcu coś ze sobą zrobię. Znając siebie – pewnie nie.