wrzesień 28, 2008

Zbyt często zdarzają się paraliżujące momenty chęci bycia kimś innym. Mordercze są, dosłownie. :s

;s

wrzesień 25, 2008

Jeżeli po każdej takiej harmonii ma być taka chujnia to ja dziękuję bardzo.

Za bardzo się boję żeby żyć.

Życzę sobie sto lat.

wrzesień 24, 2008

Trochę przykre, że aż tyle osób zapomniało. Trudno. I szkoda, że nie dostałam żadnego ciastka z wetkniętą świeczką. Później sobie uswiadomiłam, że tego najbardziej na urodziny bym chciała. Móc coś zdmuchnąć. Ale to nic. To wszystko to nic. Nie bede się przejmować, prawda? To tylko kolejna pomyłka losu. Tak jak ja. Następna taka farsa za rok.

Orzechowe cukierki.

wrzesień 21, 2008

Od wczoraj jest mi dobrze. Harmonijnie, spokojnie. Z uśmiechem. Sama nie wiem czemu. Tak zwyczajnie.
Do tego Kot napisał. Dziwne reakcje miewa mój orgamizn gdy się cieszy i jest w szoku jednocześnie. Bardzo dziwne. Ale jak to juz udało się ustalić dzieki Marcie – on lubi, no love.


Jutro dzień, który zawsze jest okropny, przykry i paskudny. Nie wiem czemu. Może dlatego, że oczekujemy jakiejś wyjatkowości, że beda nam podtykać miękki fotel pod dupę niczym w reklamie alwaysów. A tu szara rzeczywistość, nikt się nie przejmuje. No bo i po co.
Brrr. Co roku 22.09 jest złym dniem.

wrzesień 17, 2008

Jest nie tak. Chyba udaję kogś kimnie jestem, a przez to momentami drobnostki mnie bardzo bolą. I potem cały dzień już nie jest fajny. Bo w sumie nic nie jest fajne. Kiedy się pomylę, gasne. W sumie to strasznie nieodporna jestem na ludzi. I mam nieodparte wrażenie, że bez przerwy się ze mnie śmieją. Nic miłego.

UCZUCIOWOŚĆ: Bardzo nierówna. Jednego dnia wielka miłość, drugiego ogromna rozpacz.

Tak mówi pewna strona internetowa o Agnieszce. Wierzę im.


19:33:40 Aga
ależ ta głupia agnieszka w mojej klasie
19:33:41 Aga
blech
19:33:43 Aga
nie lubie jej
19:33:46 Aga
takie kurwa ciepłe kluchy
19:33:50 Marta S
a
19:33:56 Marta S
se mysle o jakiej agnieszce mowisz xd
19:34:02 Marta S
ale jak cieple kluchy
19:34:04 Marta S
to od razu wiadomo ze nie ty xd
19:34:10 Aga
ta?
19:34:15 Aga
nie jestem ciepłe kluchy?
19:34:17 Marta S
ty to zimna klucha ;d

Złotych myśli Marty ciąg dalszy:

21:45:43 Marta S
ty jesteś naprawdę dziwna
21:46:06 Marta S
bo rozumiesz
21:46:15 Marta S
nawet jeśli i ja mam jakieś takie paradoksy w głowie
21:46:31 Marta S
to one siedzą w ciemnych czeluściach czaszki gdzieś pod zwojami mózgu
21:47:04 Marta S
a u Ciebie one siedzą NA zwojach mozgu

Czy może jest jakiś specjalista, który mi powie, czy owe paradoksy wyglądają jakoś w ten deseń?


Więcej grzechów nie pamiętam.

Ke?

wrzesień 12, 2008

Ja naprawdę jestem pojebana o.- Burza hormonów czy co za cholera? I już sama nie wiem co myśleć i co robić. Czy posłuchać życzliwej opinii czy też się samej spalić. Niby wszystkiego trzeba doswiadczać samemu. Tak chyba zrobię. Ale jak skoro kolana z waty wygną mi się do tyłu?

Kot

wrzesień 11, 2008

Zaraz się rozpłaczę nad własną głupotą. Najpierw mam motylki w brzuchu na samą myśl nie wiedzieć czemu. Potem jest ogólnie wesoło i miło. A jeszcze później miewam dziwne paranoje co to by było gdyby było co innego. Ja marzę i marzę i marzę. W sumie mogłabym. Ale sama nie wiem czy chcę. Wiem, ze chcę, ale zeby ktoś zrobił to za mnie. Nie umiem się zakochać. Nie nadaję się do związków. I zawsze bedą tą gorszą. Zamordujcie mnie. Kiedyś wejdę pod TIR-a. Heh – szybko i bezboleśnie. A moje jelito będzie się ciagnęło po ulicy.

Czy oznaką przyjaźni jest uśmiechanie się wtedy, gdy druga osoba tego oczekuje? Czy też jest to oznaką potwornie głupiego altruizmu: niech wszyscy bedą szczęśliwi, ja bedę udawać, żeby im nie psuć humorów?

Teraz się trzęsę, bo przemarzłam. Tu się uśmiecham do jednej, tu do drugiej. Ale mi wcale nie jest do śmiechu. Chyba nie lubię kontaków z ludźmi. Nie w takiej formie.

“Jeśli istnieje jakis sposób na wyzwolenie sie z cierpienia, powinnismy wykorzystać każdą chwilę na to, by go odkryć. Jedynie głupcu pragną cierpieć. Czyż świadome zażywanie trucizny nie jest szaleństwem?” VII Dalajlama
Podobno każdy ma takie życie jakie chce mieć. Jestem szaleńcem. Zawsze byłam.


Szkoła. Lubię matematykę. Lubią ją teraz kiedy jeszcze sie z nią wyrabiam i rozumiem. Oby mi nie przeszło. Ale czuję się głupio. Dosłownie. Klasa olimpijczyków. Od kilku dni powtarzam “gdzie ja trafiłam?”. A Asia mi wtóruje, chociaż sama sie do nich zalicza. Ale miło jest wiedzieć, że zawsze bedę miała z kim siedzieć w autobusie czy na lekcji. Nie spotkało mnie to jeszcze nigdy. Czyżbym nawijaniem bez przerwy i sensu zrobiła obre wrażenie? Podobno wciąż sie usmiecham.


A. mi się śnił. Nazwał mnie pieszczotliwie “głupolkiem”. I chciał uwolnić z rąk złych potworków, wyglądajacych jak skrzyżowanie Alfa z orkami. Żenujące mam sny. Choć nie powiem, miłe.