Dajcie mi wszyscy święty spokój. I tak tylko was potem ranię i mam wyrzuty sumienia. Pierdoleni ludzie, kurwa.
21:48:21 aga
ja kurwa dopiero na bezludnej wyspie byłabym szczęśliwa
Po dyskotece. Dziwnie-erotycznie i nic wiecej nie powiem, bo i tak ciągle on mi pachnie.
Zameczam go moimi problemami, smutkami i wszystkim tym czym nie powinnam. Obiecuję sobie, że to ostatni raz, nie będę go martwić. Nikogo nie bedę martwić. Muszę się uśmiechać do ludzi, udawać, ze jest ok. Nie krzyczeć na nich bez podów i absolutnie nie zaczynać litanii o tym jak to mi w życiu źle. To tylko i wyłącznie moja sprawa.
Pajonczek z zakochanym sercem.
listopad 18, 2008
Zajebisty tytuł, nie?
Uwielbiam stan zakochania. A to jest miłosć olbrzymia. Z Jego strony. Z mojej miłość. Ale to rośnie. O czym świadczy takie nagromadzenie zdań pojedynczych? Zaczynam sobie imaginować różne sytuacje, gdzie on sie nagle skądś zjawia. Czyli zaraz będzie mi się śnił.
A już, już chciałam pisać, że wszystko jest cudnie. Ale dobrze, że się wstrzymałam. Bo jest normalnie. Tak jak za starych (nie)dobrych czasów.
1. Rano zastanawiałm się co powiedziałabym ojcu, gdyby ngle przyjechał. Wniosek końcowy – aktualnie go nienawidzę.
2. Wyznałam miłość, bo tak czuję. Tak mi się przynajmniej wydaje. I wciąż mam wątpliwosci.
3. Nie mogę iść na nocny maraton. Bo nie. Bo się nie uczę. Bo mam za dużo swobody. Bo nic nie robię. Bo nie można mi popuścić. Bo za dobrze mi. Bo za luźno. Bo ciągle (sic!) gdzieś wychodzę. Bo nie.
I trę oczy jakbym chciała je sobie wydłubać. Jak Edyp. Co prawda z innych powodów, ale ja też żałuję, że mnie nie zabili jak byłam dzieckiem. Swoją drogą, ciekawe jak będzie wyglądała moja śmierć. A raczej – czy będzie ona naturalna, czy też “własnoręczna”, że tak to ujmę.
Twixnijmy to razem
listopad 7, 2008
Opisy na gg łączą się niczym pary w sezonach godowych:
Michał klasa: Ciastko !
Daniel: Karmel !
Ja: Czekolaaaaaadaa !
Paweł klasa: Szkoła to miejsce, w którym zaczynamy tracić naszą własną osobowość.
Że tak to ujmę – supcio
Obejrzałabym sobie fajny film. I zeżarła pizzę z sosem czosnkowym, kurwa. Do tego dużo, dużo nowych obejrzanych pięknych thinspiracji i ani odrobiny więcej silnej woli. Cholera.
Za mądra dla głupich, a dla mąrych zbyt głupia.
Zbyt ładna dla brzydkich, a dla ładnych za brzydka.
Za gruba dla chudych, a dla grubych za chuda.
(HEY – “Cudzoziemka w raju kobiet”)
Olo, Szymon. Szymon, Olo. I już sama nie wiem w którym kierunku wzdychać i czy wzdychać w ogóle.
Poza tym: płaczę.