luty 26, 2009

1. Niedobrze mi sie robi, gdy wyobrażam sobie te ich rozmowy na skype.
2. Czy mój ojciec też się zachowywał na basenie jak Tomek na przykład? Ugh, nie mogę, no.

Sobota… ach, będą nowe doswiadczenia. To mnie trzyma przy życiu. :D

Walentynki.

luty 14, 2009

Chyba jedne z najgorszych ;o Pamietam jak w zeszłym roku dostałam wiersz… Taki ładny. Wciąż jest zapisany w archiwum smsów. Dużo radości mi wtedy sprawił. I zawsze jakieś lizaki… Cokooolwiek. A teraz nic. Wydawałoby się, że jestem przecież z kimś. Ale nie, to jest zwykły dzień jak codzień.
Wczoraj była za to walentynkowa noc filmowa. Bardzo przyjemnie było.
Przedwczoraj szkolna dyskoteka walentynkowa. Zostaliśmy parą balu. Ja mam plastikową koronę, on trzepaczkę do jajek. :D


BTW kto u licha czyta tego bloga? Bo statystyki notują praktycznie codziennie kilka odwiedzin. No kto?

Róża. :>
Kebab. :>
Wino. :>
Świeczki. :>
Masaż. :>
Mhmmm. :>
Mama wracająca wcześniej z pracy :/

I znowu mam rozterki wewnętrzne kurwa. To chyba znak, ze należy przystopować. Ech, ja sama nie wiem czego chcę. Nie nadaję się do związków, kurwa.

Słucham sobie COMY. Cholera, podoba mi się ostatnio bardziej… ale strasznie kojarzy z Szymonem. Staram się pamietać, że to przecież na odległosć, że tak jest bez sensu. Że to za daleko. Że… że… że. Że bez tej bliskości się nie da. Teraz jak już jej zasmakowałam to na pewno się nie da. Wchodzę na nk i widzę jego zdjęcia. Widzę podpis “Dla A.” Ech, taka melancholia mnie na chwilę ogarnęła. Przecież nie można mieć wszystkiego. Życie toczy sie dalej. Podejmuje się decyzje i ponosi konsekwencje – dobre i złe. A nie da sie zrobic tak żeby były tylko dobre.
Mimo wszystko odczuwam chwilami lekki żal. Za to w innych chwilach szczęście.


Byłam na basenie. Honorowo kilometr i 25 pod wodą zrobione, uff. Dostałam od Tomka pierścionek :D

* ostatnio niemal wszędzie widzę ‘popołudnia bezkarnie cytrynowe’… opisy na gg emanują COMĄ.

Zakochanie.

luty 1, 2009

Jest naprawdę dobrze. Tak jak zawsze sobie marzyłam, a nigdy nie wierzyłam ;) Jestem szczęśliwa. Hmm, cześciej piszę majac stany depresyjne… A teraz… szkoda, że nie udokumentuję tego wszystkiego dzień po dniu. Za jakiś czas miło by się to czytało.

Różowa bluza w rozmairze XS. Wyglądam w niej naprawdę chudo. Ach!